W tej chwili towar o wartości 18 400 $ leży w cudzym sejfie.
To Państwa własność, nie została opłacona i nie można jej sprzedać. Memo to jedyna rzecz w jubilerskim biznesie, która jest w dwóch miejscach naraz, w Państwa księgach rachunkowych i w gablocie klienta hurtowego – i właśnie tam liczby dotyczące stanów magazynowych cichaczem przestają się zgadzać.
Towar, który jest Pana własością, którego nie może Pan sprzedać i za który nie otrzymał Pan zapłaty.
Sprzedaż jest prosta: wyrób opuszcza zakład, pieniądze przychodzą. Memo to niewygodny stan pośredni. Przesyłka wyszła z gabloty, ale nadal widnieje w bilansie, nadal podlega ubezpieczeniu i nadal jest wykazana jako dostępna w raporcie magazynowym – i właśnie tak ten sam wyrób zostaje obiecany dwóm nabywcom.
Na karteczkach samoprzylepnych to działa, dopóki przestaje działać: przesyłka, której nikt nie upomniał się, inwentaryzacja, która się nie zgadza, roszczenie ubezpieczeniowe dotyczące czegoś, co nigdy nie było w budynku. Memo musi być zapisem, a nie przysługą, o której trzeba pamiętać.
I działa w obie strony: to, co wysyła Pan detalistom, projektantom i hurtowym nabywcom, oraz to, co dostawcy przysyłają Panu na próbę. Przeciwne kierunki, ta sama dyscyplina.
Towar konsygnacyjny jest trzymany oddzielnie od Pana/Pani własnego towaru w zestawieniach i nie jest oferowany również w witrynie, więc to, co można sprzedać, za co jest Pan/Pani odpowiedzialny(-a) i co posiada Pan/Pani, pozostaje trzema odrębnymi odpowiedziami.
Przesyłki wychodzące. Przesyłki przychodzące.
Obie obsługiwane są tu na najwyższym poziomie, ponieważ sklep wykonuje obie operacje w tym samym tygodniu, a ryzyko w każdej jest odmienne. Jedna ryzykuje, że przesyłka nigdy nie wróci, druga — że policzy Pan/Pani towar dostawcy jako swój własny. Pamiątki już otwarte są przenoszone wraz z resztą migracji danych, więc nic w trakcie transportu nie znika po drodze.
Detalista chce trzy Pana/Pani wyroby we własnej witrynie na dwa tygodnie. Projektant zabiera przesyłkę na targi. Nabywca hurtowy potrzebuje kamieni na własnym warsztacie, zanim podejmie decyzję. Wszystko to normalna działalność i warto to robić, o ile to, co się nie sprzeda, wróci.
Przesyłka przybywa, by móc pokazać wyroby, których Pan/Pani nie kupił(-a). Sprzeda Pan/Pani jeden — jest Pan/Pani dłużny(-a), zatrzyma Pan/Pani jeden — kupił(-a) Pan/Pani go, a reszta wraca. Do tego czasu leży w Pana/Pani sejfie i nie są to Pana/Pani pieniądze, co jest dokładnie tym, co Pana/Pani zestawienia magazynowe muszą wiedzieć.
Przesyłka od dostawcy to nigdy jedna decyzja.
Kupuje Pan szafir, bo pasuje do gabloty. Sprzedaje Pan kolczyki przed terminem, więc teraz jest Pan winien za nie dostawcy. Szmaragd wraca. Trzy pozycje, trzy różne konsekwencje — każda musi trafić we właściwe miejsce.
Dopóki każda pozycja nie ma odpowiedzi, konsygnacja pozostaje otwarta — to jedyny pewny sposób, by pamiętać, że dostawca nadal czeka na zwrot szmaragdu.
Nikt nie chce upominać dobrego kontrahenta o przesyłkę.
Ta niechęć to faktyczne źródło strat przy konsygnacjach — nie kradzież, lecz niezręczność. Mija tydzień, potem miesiąc, a pytanie o zwrot staje się coraz trudniejsze. Dlatego system pamięta za Pana, a rozmowa odbywa się czwartego dnia, kiedy to jeszcze nic wielkiego.
Sześć tygodni opóźnienia to co innego niż cztery dni — i to powinno być pierwsze, co widzi Pan lub Pani.
4 100 $ zaległe przez sześć tygodni to zupełnie inna rozmowa niż 200 $. Lista pozwala ocenić sytuację przed kontaktem.
Zmień datę zwrotu na automatyczną wiadomość lub zadanie dla osoby znającej konto.
W co przekształca się memo.
Ile asortymentu znajduje się poza budynkiem?
Większość jubilerów potrafi wymienić sztuki, ale nie całkowitą wartość. Umów się na demonstrację, a skonfigurujemy oba przepływy z Pana lub Pani własnymi zapasami: jeden do klienta handlowego, jeden od dostawcy.